Top vs Bottom :) / ]:

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Nie każdy, kto wybrał się kiedyś na studia i zasmakował życie poza akademikiem wie co to znaczy mieć współlokatorów (nie każdy bo można było mieszkać z rodzicami, wynajmować samemu mieszkanie bądź być jego posiadaczem), no ale mniejsza..
W każdym razie, tak się złożyło, że zostałem szczęśliwym mieszkańcem dwupoziomowego mieszkania, gdzie sam zajmuję jego górną część, a inni są na dole.
I sprawa tyczy się właśnie jednej ze współlokatorek, przychodzę wieczorkiem do domu, wszyscy siedzą w kuchni, zaczęliśmy rozmawiać, no i "Ona" wspomina, że chętnie by jakąś książkę przeczytała, właściwie myślałem, że żadnej jakiejś powieści nie posiadam, ale okazało się, iż została mi jeszcze jedna : Fałszerze - Guido. Niewiele myśląc zaniosłem jej tę książkę, gdyż po przeczytaniu fragmentu nawet sam się zaciekawiłem.
Wróciłem na górę - po chwili, słyszę wołanie z dołu: "Michał, Michał".. no to podchodzę do schodów i pytam "Co jest?", -"Czy to jest jakiś żart?!" -"Hmm?" -"Czy ta książka, którą mi dałeś to jakaś aluzja?" -"A co fałszujesz coś?" -"Ty naprawdę jesteś popierdolony!!"
I tak to z nimi jest.. przejdziesz obojętnie to nazwą Cię nieczułym ch.., zainteresujesz się, to jeszcze Ci się oberwie.. ehh..
(Normalnie przeszedłbym obojętnie obok takiego zachowania, ale k..wa mać Virażka stoi od chyba dwóch tygodni w warsztacie, ja na razie nie mam hajsu na naprawę i serce mnie boli, że taka piękna pogoda, a ja dymam w tych zatłoczonych, śmierdzących tramwajach - dlatego pomyślałem, że sobię pobloguję a nuż ktoś będzie miał ubaw :D
09.06.2010 o godz. 01:04
Cóż... znowu się rozczarowałem i znowu kobieta chciała mi wmówić, że to ja jestem jakiś zepsuty. Cóż, może i jestem draniem. Ale grunt to wstać i iść dalej.

Dawno mnie tu nie było. W powietrzu czuję zapach sesji... nie podoba mi się to... będę musiał zabrać za robotę.

Za 7 dni premiera polska Splinter Cell 5. Powracam na bloga jak Sam na pecety. Musze tu cześciej bywać... dziś same pierdoły powypisywałem... ale taki nastroj :)


Tagi: pierdoły
22.04.2010 o godz. 20:08

[*]

"Katyń łaknie krwi Polaków"

Ciężko pisać... ale muszę to z siebie wyrzucić.
Prezydent obok naszej flagi, godła i hymnu - symbole Polski.
Dziś nie tylko zginęli ludzie. Ale i część naszego kraju.
Niezależnie po jakiej stronie politycznej jesteśmy... powinniśmy uszanować wielką stratę. Prezydent Lech Kaczyński i inni którzy dziś zginęli byli tam w naszym imieniu, zginęli jako nasza reprezentacja. Uszanujmy to.

Dziś umarła część Polski.
Tagi: [*]
10.04.2010 o godz. 18:40
Bądź co bądź... zawsze chciałem pierdyknąć jakąś recenzję gierki :P tak więc dziś uczynię! I zamierzam robić to, co jakiś czas :P.

Mimo, że ostatnio podniecałem się Mass Effectem 2 to napisze o czymś z innej parafii.

Kane & Lynch: Dead Man.
Polska premiera: 14 Grudnia 2007
Cena na dzień dzisiejszy: 29 złociszy (pomarańczowa seria)



Jest to typowy shooter z perspektywy 3ciej osoby. W grze wcielamy się w postać Kane'a, najemnika zdrajcy, oczekującego na przewóz do celi śmierci. Nasz (anty)bohater, w ostatnich chwilach swojego życia, postanawia napisać list do swojej nastoletniej córki Jenny. Zdaje sobie (dopiero teraz), że była ona dla niego naprawdę ważna. Jednak przeszłość nie daje staremu najemnikowi o sobie zapomnieć. Zostaje on odbity z transportu więźniów. W ucieczce pomagają mu tajemniczy żołnierze oraz inny skazaniec Lynch. Po wystrzelaniu gliniarzy, przebiegnięciu paru przecznic... okazuj się, że Kane zawdzięcza swoje ocalenie swoim byłym kumplom, organizacji najemników "7", których nasz staruszek zdradził podczas jednej z misji ;). Koledzy nie zostają jednak dłużni, porwali rodzinkę Kane'a (tak! z jego ukochaną córcią!). Zadanie jest proste, Exnajemnik ma oddać 7 kasę, którą im ukradł, jeśli nie wyrobi się w 2 tygodnie - rodzina kaput.
Oczywiście Kane nie będzie sam! Ma mu "pomagać" Lynch - cierpiący na zaburzenia psychiczne morderca.

Z takiego połączenia otrzymujemy: czarny humor, dobrą fabułę, oceany krwi + masę przekleństw ( PEGI 18+ jak najbardziej uzasadnione).

Oprawa wizualna nie jest może powalająca a misje liniowe (poza ostatnią). Produkcję ratuje 2 nietypowych bohaterów oraz świetnie opowiedziana historia.

Komputerowy kryminał z najwyższej półki. Opowieść o zemście, nienawiści i przegranej...
Gorąco polecam :)


Tagi: Krwawe Gry
21.03.2010 o godz. 11:59
I przyszła wiosna w skąpej sukience... zapukała do mojego okienka i rozjaśniła mój ciemny pokój promykami słońca... zasłoniłem zasłony ;)

No bo k****, musiałem uratować galaktykę ;). Mass Effect 2 skończony. Nie był zły.

Przygnębia mnie tylko, że zeżarł mi 25h z życia ;/.

Ale nie do tego zmierzam... a raczej do "rozwoju" i zachłanności. Kiedyś... dawno temu ratowało się w jakiejś grze USA, potem (często zresztą) Świat lub jego resztki... a dziś ratujemy galaktykę... Chcemy więcej i więcej... ;)
Tagi: Ciepło...
20.03.2010 o godz. 17:38
Ona: no siema
Ja: no siema

<treść rozmowy>

ja: no miło by się było znowu zobaczyć, tak się stęskniłem ;)
Ona: z tego co wiem spotykamy się jutro matołku...

Czasem żałuję, że nie mam jakiegoś organizera :P. Dawno nie pieprznąłem już takiej gafy... Na przyszłość muszę zapisywać terminy. Moja była wygląda dobrze, zawsze tak wyglądała. Było to spotkanie czysto rozpoznawcze.
Czasem muszę odłożyć tego pieprzonego Mass Effecta 2 aby nie popełniać więcej takich numerów... Bo co miałem robić dziś? No jak to co ratować galaktykę :P ale mimo wszystko dobrze, że dzięki jej opuściłem ten dusznym pokoik :)

Nie to, że nie szanuje kobiet... mam po prostu słabą pamięć do dat ;)dobrze czasem spotkać ludzi z naszej przeszłości.
19.03.2010 o godz. 16:02

Co do wpisu tego zioma pode mną.. eh.. cóż.. szkoda, że nie wrzucił High Hopes albo Wish You Were here, ewentualnie Angie, no ale różne ludzie mają gusta ;p Ja ze swojej strony dodaję nutę, która towarzyszyła mi podczas przejazdu przez Serbię :) Idę się uczyć, Ciao ;)
Tagi: muza?
17.03.2010 o godz. 14:40
Mam nadzieję, że Ajron nie urwie mi jaj, gdyż pozwoliłem sobie zamieścić odtwarzacz muzy na blogu :). Kilka moich ulubionych, starszych kawałków ;)
17.03.2010 o godz. 12:22
15h poszło się kochać (Mass Effect2). Gry to jednak straszne pożeracze czasu... Jednak nie sam czas przygnębia najbardziej.. .a raczej jego brak. Tylko to, że już niebawem będę musiał zabrać się za robotę i pouczyć... A moje lenistwo jest legendarne.
Oczywiście pomimo chwilowej straty kontroli (patrz kilka postów niżej) nie odchodzę :P. Po prostu czasem nie potrafię, pomimo że już nie raz rzucałem słowa na wiatr.

Nigdy nie byłem romantykiem... może kiedyś próbowałem...

Bo już raz umarłem przez kobietę ;) [ Swoją drogą polecam obejrzeć całego Cowboy'a Bebop'a :P otwiera oczy, poza długometrażowym :P ]
17.03.2010 o godz. 11:38
Trochę pusto tu bez Ajrona...
Oglądałem wczoraj taki film Equilibrium. Nie będę streszczać bo mi się nie chce... ale ogólnie ujęło mnie ukazanie ludzi bez uczuć. Zero, nul ani tych dobrych ani złych...

Czasem czuje się jak po zażyciu Prozium ( po tym ludzie na filmie nie czuli uczuć). Czy to błogosławieństwo czy przekleństwo?
Tagi: Prozium
14.03.2010 o godz. 00:50
I znowu odszedłem, a miałem zostać... powinienem żałować... ale już nie umiem.

"dziękuję za to, że Ty zawsze będziesz"...

2ga rzecz, która nam nie wyszła

cytując:
"I should regret it all, I should be scared of dying, but I'm not. I can't anymore. The only feeling I have left is regret, regret that I'll never get to know you. You are all that matters. Sorry I never understood."
Tagi: Flashback
12.03.2010 o godz. 22:22
Do przewidzenia. Zaliczyłem wejściówkę z Rzymu. Czuje się taki fajny ajajajajaj! :P. To prawie jak orgazm... (mam nadzieję, że chwytają wszyscy ironię).

Znowu jest zimno jak cholera. Można wódkę chłodzić na parapecie... czyli są i plusy.

Ostatnio postanowiłem zerwać ze stereotypem "głodnego studenta" i wydałem cale 11zł na chińskie żarcie. Zawsze mnie fascynowało... im dłużej to szamie tym lepiej smakuje... a gdy smakuje najbardziej zajebiście, to już pusty talerz... To analogiczne do związku z moja byłą ;).
Trochę suchy ten post.

Wracam sobie wczoraj z uczelni... i patrze nie mam biletu. Wiec odwiedzam podziemny "kiosek". A tam za kasą... no ja nie mogę... taka AFRODYTA siedzi... oczywiście na moim niedogolonym ryju pojawił się uśmiech. Zagadałem nawet do blondyneczki o jakieś pierdoły. Ona uśmiechnęła się i pokazała swoje bielutkie ząbki. A tu nagle wchodzi jej matka/ babcia i ochrzania moją nimfę, że ta opiernicza się w pracy. Dyplomatycznie postanowiłem wziąć winę na siebie... ale cóż BABA - HEROD obrzuciła mnie zimnym spojrzeniem. Więc, bohatersko - wycofałem się z "kioska".

Wojna płci i wojna pokoleń 2 in 1 ;)

Wybaczcie, że galaktyka wygląda na razie tak chujowo... ale nie mam jej na razie czasu ratować ;/. Mass Effect2 leży sobie koło kompa ;)

Krwawy
Tagi: ChopSuey!
12.03.2010 o godz. 20:44
Środa. Ni to dzień wolny ( tak, nie mam w środy zajęć na uczelni) ni dzień pracy ( tak, uczęszczam wtedy na WF i uczę się na czwartkowe ćwiczenia). No nic... ruszyłem więc na siłownię i straciłem tam trochę czasu i potu.
Jest to jedna z form wysiłku jakie lubię.

Ale dziś nie o poceniu się. Zamiast uczyć się czy też sprzątać od 12.40 (?) ciąłem w Mass Effect 2. Tak na przekór, by udowodnić, że nie żyję w wirtualnym świecie ;).

Na razie gra prezentuje się bardzo pozytywnie. Zwłaszcza klatka piersiowa nowej towarzyszki Sheparda :D!

Ale gdy patrze na ten pierdolnik w pokoju... uważam że czas na zabranie D w T (dupy w trok) i posprzątaniu w moim centrum dowodzenia... i nauczeniu się RZYMU.

Well... czasem ratowanie galaktyki, u boku cycatych panienek, musi poczekać ;)

Krwawy
10.03.2010 o godz. 14:25

Od kilku lat nie mogę się powstrzymać pokusie, aby po powrocie do domu nie uciąć sobie choćby krótkiej godzinnej drzemki. Sprawa o tyle fajna, że człowiek pełen sił powinien wstać, aby dalej mógł funkcjonować, jednak nie do końca to działa. Kładziesz się zmęczony, wstajesz zmęczony nadal, a na dodatek właściwie wcale nie chce Ci się wychodzić z łóżka (o ile je masz, w moim bowiem przypadku wyjście z łóżka nie jestem możliwe z tej prostej przyczyny, że takowego nie posiadam, kupiłem sobie fajny dywan i to on stanowi moje leże). No, ale załóżmy że wstałeś i co robisz dalej? Właśnie! Mimo wcześniej podjętej decyzji o rozpoczęciu nauki robisz wszystko, aby moment ten odłożyć maksymalnie na później. W moim przypadku jest to o tyle zgubne, że załóżmy jeśli wstanę o tej 20, to jestem w stanie sprzątać, gotować, romansować na gg i robić inne dziwne rzeczy do momentu, aż poczuję, iż moje zmęczenie może zostać pokonane tylko przez całonocny sen. Oczywiście ustawiam budzik na 5 czy 6 rano, aby nadrobić zaległości (czytaj: przerobić bieżący materiał), jednak w rzeczywistości, nawet pobudka o tak wczesnej porze nie gwarantuje rzeczywistego działania w tym kierunku. I tu się kłania wypracowanie na lektoracie z angielskiego w którym trzeba było użyć słówka "procastinate" - notabene oddałem je długo po terminie, oczywiście.. nie miałem czasu, prawda? Fakt, byłem przez ostatnie miesiące zajęty "dużo" bardziej niż zwykle: dziewczyna, teatr, uczelnia, praca (kolejność nieprzypadkowa ;) , ale to jest chyba dobra wymówka, aby pewnych rzeczy nie zrobić i zwalić na niemożliwość ogarnięcia. Tym więc sposobem zamiast ładnej średniej którą przy odrobinie chęci mógłbym spokojnie wyrobić, zadowalam się na razie marnym 4,08. Jak tam kiedyś wspomniałem, to jest czas zmian, dlatego już dziś zacząłem w tym kierunku zmierzać i zrobiłem prawie wszystko co do zrobienia miałem, tak więc z pewnym spokojem idę spać. Ciao.
/Jutro przeczytam dzisiejszy wpis i skoryguje style itd - dzisiaj już zbyt zmęczony jestem ja)
Tagi: usypiam
09.03.2010 o godz. 23:13
Kolejny mroźny dzień. Kurtka znowu zapięta.

Przeszłość często czeka za rogiem by o sobie przypomnieć. Każdy grzech, czeka by o sobie przypomnieć.
Prawdziwym mężczyzną stajemy się gdy mamy jakieś brzemię. Największą walkę toczymy sami ze sobą.

Wstydzę się kilku rzeczy. Ale... spłaciłem swoje długi... "co do grosza".

Ale nie o tym chciałem dziś pisać... Miałem kiedyś sen, a w śnie była kobieta. Piękna czarnowłosa nimfa... naga... (to nie był sen erotyczny :P zaznaczam ). To dziwne... ale pamiętam ją dokładnie. Lecz, nigdy jej nie szukałem. Ciekawe... czy gdzieś jest moja czarnowłosa nieznajoma? Ciekawe... dlaczego nie śniło mi się jeszcze piwo idealne, o złocistej barwie i pianie niczym śnieżny puch! ;)

Ale jedno jest pewne... Czarnowłosa... gdziekolwiek jest (o ile jest) na 100% pije takie piwo :)

Krwawy
09.03.2010 o godz. 22:24

Właściwie nie pamiętam jak leciało to powiedzenie, sentencja, aforyzm czy jakkolwiek by to inaczej nazwać, w każdym razie sens był mniej więcej taki: "Człowiek poznaje swoją wartość podejmując pewne decyzje w sytuacjach w jakich się znajdzie." Idąc tym tropem należałoby się zastanowić, czy w takim razie, jeśli zrobimy coś złego, nieodpowiedniego czy głupiego nasza wartość jako człowieka maleje, czy wzrasta? Bo w zasadzie, z jednej strony odkrywamy pewną niedoskonałość i dzięki temu jesteśmy bogatsi o wiedzę o samym sobie, co daje nam możliwość nie popełnienia podobnego błędu w przyszłości, z drugiej zaś rzuca cień na naszą dotychczasową postawę, gdyż skoro okazaliśmy się inni, niż dotąd ludzie o nas myśleli, czy my sami o sobie myśleliśmy, oznaczać może, że tak naprawdę nic o sobie nie wiemy i jesteśmy bezwartościowi z samej tylko prostej przyczyny, iż wszystko czym się niby kierowaliśmy okazało się złudne. Nie chcę i nie będę na tym blogu poruszać tego, co i tak ponad wszelką miarę wyraża jakim ch.. byłem/jestem?, w każdym razie chyba jednak wolałbym żyć w błogiej nieświadomości i iluzji świata, który sobie wykreowałem.
Tagi: złudzenie
09.03.2010 o godz. 20:31

Współczuję Krwawemu. Idea tego blogu była prosta, pisać we dwójkę porywające teksty, zaciekawić publikę, a potem ruszyć w trasę promującą naszą książkę. Żartuje oczywiście :P Ale fakt jest faktem, że zaniedbuję. Pisanie bloga jest można powiedzieć terapią dla skołatanej głowy, aby w dość prosty i szybki sposób uporządkować myśli, które tłoczą się i nie dają spokoju. Była kiedyś taka nuta, ni to hh, ni to rap, "List" - pisanie go, miało stanowić jakoby spowiedź. Spowiedź jest oczyszczeniem, a więc w pewnym sensie terapią mającą na celu ukoić niezażegnany ból, żal czy jakiekolwiek inne negatywne uczucia rozrywające człowieka od wewnątrz. Niestety, nie zawsze, a raczej nie wszystko można napisać, i to nie ze względu na poprawność polityczną, kulturę czy cokolwiek innego - bo notabene zachowujemy tu anonimowość i możemy robić co chcemy, ale z uwagi na nie znajomość odpowiednich fraz, które mogłyby przekazać to co naprawdę czujemy. Krwawy ma jakiś tam etap życia za sobą, ja także - on postawił na zmiany, ja natomiast nie chcę się zmieniać. Uważam, że sposób życia, bycia etc etc jaki wybrałem jest w porządku i taki mi pasuje, niestety gdzieś się w tym wszystkim pogubiłem i dałem ciała. Cóż jak to mówią, life goes on, czy jak śpiewamy na karaoke the show must go on, trzeba wyciągnąć wnioski i dalej żyć. Może ten sposób myślenia i zachowania da mi jeszcze po dupie, ale kiedy spojrzę za X lat w lustro, nie będę mógł sobie zarzucić, że byłem taki, a nie inny. Nie obchodzi mnie fakt, że czasy się zmieniają, że są inne obyczaje, inna kultura, inny styl życia - są pewne wzorce ponadczasowe, idealne i w takie rozwiązania wierzę. Bo właściwie czym było by życie, gdybyśmy w nic nie wierzyli? Gdybym miał nawiązać do literatury współczesnej określiłbym siebie jako seeker, bo to właśnie robię - poszukuję - kwestia jedna.. co znajdę lub.. czy w ogóle coś znajdę.
Jestem zbyt zmęczony, co by przeczytać i zredagować powyższy tekst, zresztą miejcie na uwadze, że dziś się i tak wyjątkowo postarałem i skrobnąłem coś dłuższego, dlatego nie wypominajcie mi stylu, czy jakichkolwiek innych anomalii językowych widocznych powyżej.
08.03.2010 o godz. 21:15
Wylazłem z domu... zimno jak cholera. Więc zapiąłem moją skórę. Zaspany. 8 marca... 8 marca... zagryzam wargi. Dzień wagarowicza? Nie! Dzień kobiet! No tak. Stoję. Rozglądam się nerwowo. Tak! Widzę go... sprzedaje kwiaty. Biorę pięć. Takie jakieś... płatki, łodyżka. Wydaja się być ok. Płace...

Niestety po godzinie kwiatki wyglądają jak... sflaczały męski członek :P. Cholera... ale grunt, że trzymały się jakoś, przy wręczaniu kilku wyjątkowym kobietom.

Nie znam się na kwiatkach. Aczkolwiek liczy się chyba symbol. Bo niby "komunistyczne święto" ale każda okazja jest dobra, by doceniać kobiety.
Lubię kobiety i piwo :) (kiedy jest dzień piwa?)

Wszystkiego NAJ życzę Płci Pięknej
(panowie... nei zapomnijcie o swoich matkach... bo ona są najważniejszymi kobietami... jak zapomnieliście toście BUCE)
08.03.2010 o godz. 18:44
Cały weekend, jak zwykle, prawie nic nie robiłem. Książki z prawa rzymskiego i doktryn polityczno- prawnych patrzyły na mnie zbójem z parapetu. W sobotę mój przyjaciel zdołał mnie jakimś cudem dobudzić o 9.00 i wybraliśmy się na giełdę. Nie nie jakiś pieprzonych papierów wartościowych... giełdę komputerową. Ceny gier drastycznie poszły w dół. Tak sprzedałem za marne grosze kilka tytułów w które już nie grywam. Ale nie o tym chce pisać. Gdy tak pozbywałem się dobytku podszedł do mnie dziadek w wieku ok 70 lat i zapytał... co musi mieć by grać. Urzekł mnie staruszek. I wyjaśniłem mu wszystko o konsolach i kompach. Na końcu poprosil bym pomógł mu dobrać jakąś grę w której sobie poradzi i pójdzie na jego laptopie... (lol). A mówią, że starzy ludzie nie chcą zrozumieć młodych.
Btw. Rozmawiałem jeszcze z moją ex. W gruncie rzeczy to lubię tą dziewczynę... Ale o niej innym razem ;)
Pozdrowienia dla grających staruszków i pięknych kobiet :P
07.03.2010 o godz. 18:51

Trochę zaniedbałem wpisywanie.. a więc dzisiaj bardziej się rozpiszę ;) Więc tak, w piątek na rano oczywiście miałem jazdy, a tam miła niespodzianka - zamiast "uczyć" się jeździć ósemki, instruktor kazał mi robić slalomy jedną ręką tylko trzymając kierownicy itp., aby jak to powiedział "poczuć maszynę" - zawodowa sprawa :P Następnie wpadłem do firmy, po czym bezpośrednio z niej pojechaliśmy na imprezę urodzinową połączoną z co dwutygodniowym karaoke. Nie wiem ile wypiłem, ale było wesoło i co najważniejsze, rano nie było kaca ;) tzn.. noo.. właściwie rano to ja wróciłem, bo o 5, z tym że wstałem po 9 nie wiem czemu :P W każdym razie, pojechałem zrobić jakieś zakupy, miałem się zaopatrzyć w jakieś adidaski na siłownie, ale ostatecznie nie było tego co chciałem, więc wyszedłem z dwiema parami spodni ;) Heh, tu był dobry motyw, ja zawsze kupuję spodnie bez przymierzania, ale ekspedientka nalegała, to się dla niej przebrałem. Pooglądała mnie z każdej strony i podobało się jej i innej to wziąłem obie pary. Jedne takie fajne bojówki były, ale w rozmiarze S, tak że były opięte na tyłku, toteż z nich zrezygnowałem :( No i tak jakoś weekend minął ;)

Btw, a propos myślenia fiutem, kobiety niby tak cenią monogamię, a przykład piątkowej imprezy pokazał dobitnie jakie to zdradliwe suki są :P

Ofc.. nie wszystkie.. np nie nasze matki... babki.. xD (Thanks to Testosteron etc.)
07.03.2010 o godz. 18:13
DualCore
Top vs Bottom  :) / ]:
Skąd: Heaven or Hell?
O mnie: Krwawy - zimny drań, jeden z redaktorów. Kumpel Ajrona. Lubi piwo i kobiety. Ja - w sensie Ajron, jestem jaki jestem. Chcesz pogadać z którymś z nas? pisz na gg
statystyki
  • Czas na Bloblo: 1 dni 9 godzin 14 minut
  • Napisanych notek: 29
  • Komentował: 12 razy
  • Zebranych komentarzy: 24
  • Ostatni wpis: 09.06.10, 01:04
  • Wpis średnio co: 41 dni
  • Profil odwiedzono: 8708 razy
  • Ilość avatarów: 3
  • Ilość zdjęć: 2
  • Ilość filmów: 2
  • Ilość logowań: 53
  • Ostatnie logowanie: 07.10.10, 23:59
  • Ostatnio odwiedzili: miyavistar, niewdzieczna, alamina1, miedziola, Rosalie, schizophrenia
sekcja użytkownika